Postawy społeczeństwa wobec zagrożeń zdrowia związanych ze zmianami klimatu

dr K. Puchalski | 2010-10-06

W końcu minionego stulecia niemiecki socjolog Ulrich Beck posłużył się pojęciem społeczeństwa ryzyka, uznając że dobrze oddaje ono dominującą cechę współczesnych społeczeństw (Beck, 2004).

Beck zauważył, że choć ludzkość w swej historii zawsze, w większym lub mniejszym stopniu, musiała zmagać się siłami natury i narażona była na różnego typu przeciwności losu zagrażające zdrowiu i życiu, to współcześnie narażenia te przybierają niespotykaną dotąd skalę i uzyskują nową charakterystykę. A dzieje się to niejako wbrew rozpowszechnionym przekonaniom, że dobroczynny rozwój cywilizacji pozwala nam opanować wiele tradycyjnych zagrożeń płynących ze świata przyrody i ochronić się przed nimi. Co więcej – zdaniem tego autora – cywilizacja współczesna nie tylko (1) wzmacnia potencjalne oddziaływanie owych tradycyjnych zagrożeń, ale jednocześnie (2) generuje nowe niebezpieczeństwa, nieznane wcześniejszym pokoleniom. Przykładem pierwszego typu zagrożeń, jeżeli np. powodzie uznać za tradycyjną ich postać, może być powszechna budowa osiedli mieszkaniowych na terenach zalewowych rzek. Natomiast przykładem drugiego typu niebezpieczeństw jest nie tylko, czy raczej nie tyle – m.in. emisja toksycznych odpadów przemysłowych, wysokie natężenie hałasu komunalnego, rabunkowa eksploatacja lasów tropikalnych powodująca nienaturalne zaburzenia w ekosystemie, nowe choroby wygenerowane działalnością człowieka (np. BSE) – ile rozwój tak zwanych „abstrakcyjnych systemów”. Te ostatnie to m.in. światowe systemy finansowe (np. giełda, systemy bankowe), powiązane systemy energetyczne, systemy komunikacji (np. lotniczej, elektronicznej), systemy bezpieczeństwa militarnego, etc. Takim „abstrakcyjnym systemem” mogą też być zbiorowe zachowania zwykłych ludzi, które – w dobie błyskawicznej i globalnej komunikacji poprzez media elektroniczne – mogą ujawniać w sobie mechanizmy charakterystyczne dla „psychologii tłumu”. Owe wzajemnie powiązane systemy stają się zagrożeniem o tyle, że ich zaburzenia mogą spowodować trudne do przewidzenia kataklizmy na niespotykaną dotąd skalę, wymykające się spod jakiejkolwiek kontroli i możliwości wiarygodnego ich oszacowania oraz zastosowania skutecznych środków zaradczych – nie tylko ze strony zwykłych ludzi, ale także ekspertów, rządów czy organizacji międzynarodowych. Wystarczy wyobrazić sobie, że nagle odmawiają posłuszeństwa systemy kontroli transportu powietrznego nad kilkoma metropoliami lub że ulegają awarii serwery kilku największych banków i systemy ich zabezpieczeń…

Opisując rozwój cywilizacyjny w kategoriach ryzyka, a nie zagrożenia, Beck unika negatywnej oceny tych procesów i zjawisk – pokazuje, że ludzie mogą z nich czerpać korzyści, ale że ów rozwój może również obrócić się przeciwko społeczeństwu. Nowe i komplikujące się technologie, zmieniające zarówno środowisko przyrodnicze jak i społeczne, to de facto czynniki ambiwalentne, jednocześnie dobre i potencjalnie złe. Mogą, choć oczywiście nie muszą powodować ujemne skutki dla naszego zdrowia i życia. Jednocześnie ryzyko związane z nimi jest immanentną cechą naszej egzystencji, stałym elementem naszej codzienności, bo jesteśmy niejako skazani na życie w odmienionych relacjach z przyrodą i w otoczeniu owych abstrakcyjnych systemów – w rozwiniętej cywilizacji technologicznej i zglobalizowanym świecie nie możemy przed nimi uciec, bo nie istnieje już świat całkowicie wolny od ich wpływu.
Wspomniane ryzyko, wzmacniane lub generowane przez rozwój cywilizacyjny, jest nieustannie komunikowane obywatelom poprzez media nagłaśniające opinie ekspertów. Problem jednak tkwi w tym, że opinie te często nie są wystarczająco jasne dla nieprofesjonalnego odbiorcy, bywają też wzajemnie sprzeczne. Niekiedy pozostają również w jawnej sprzeczności z tym, co myślą, co widzą lub czego doświadczają adresaci owych przekazów. Przykładowo, dla osób odczuwających skutki srogiej zimy nie są przekonujące tezy o ocieplaniu się klimatu, podobnie nie są przekonujące przekazy o szkodliwości palenia tytoniu dla osób, których palący rodzice dożyli w zdrowiu sędziwego wieku. Zwykły obywatel znajduje się zatem w dość trudnej sytuacji – musi rozstrzygać, czy ma zaufać przekazom eksperckim (a jeżeli tak, to którym), czy oprzeć się na własnym doświadczeniu i własnych przekonaniach. Tym bardziej, że przecież wiedza ekspercka najczęściej mówi nie tyle o nieuchronności wystąpienia jakichś zagrażających zjawisk i ich pewnych konsekwencjach (np. chorobach), co raczej o możliwości ich wystąpienia, większym lub mniejszym ich prawdopodobieństwie, a więc tylko o ryzyku.

Powszechnie występujące ryzyko, o którym mowa, a więc szansa, że jakieś zjawiska, okoliczności, działania lub ich zaniechania mogą okazać się niepomyślne dla zdrowia, stawia zwykłego człowieka przed koniecznością ciągłego dokonywania ryzykownych wyborów (jak stwierdził brytyjski socjolog Anthony Giddens: „nie mamy wyboru, musimy wybierać”). Wybory te dotyczą także strategii racjonalnego postępowania zwykłego człowieka wobec sytuacji ryzyka – zwłaszcza wtedy, gdy człowiek ów zaufa przekazom ekspertów, że żyje w ryzykownym świecie. A łatwo im ufa, bo sam czuje się mniej od nich kompetentny, by oceniać skutki tych czy innych zjawisk i przewidywać bieg wydarzeń. Często też łatwiej jest zaufać ekspertom, niż brać na siebie ciężar odpowiedzialności za dokonywane wybory.

Anthony Giddens opisuje cztery postawy, jakie mogą przyjmować obywatele w związku z uświadomieniem sobie, że żyją w sytuacji wysokiego ryzyka (Giddens, 2004).

  • Pragmatyczna akceptacja, czyli skupienie się na rozwiązywaniu własnych codziennych problemów i wypieranie ze swej świadomości wiedzy o występowaniu ryzyka (celowe lub na skutek pozawolicjonalnych psychologicznych mechanizmów obronnych);
  • Konsekwentny optymizm, wynikający z wiary, że można pokonać zagrożenia bądź nie doświadczyć ryzyka dzięki opiece opatrzności lub dobremu losowi, albo nauce i technice, które będą w stanie opracować skuteczne sposoby opanowania istniejącego ryzyka;
  • Cyniczny pesymizm, czyli przekonanie, że jeżeli ryzyko jest nieuchronne, to jedyną racjonalną reakcją w tych okolicznościach jest życie chwilą, hedonistyczne korzystania z życia;
  • Radykalna walka, polegająca na heroicznych próbach opanowania źródeł lub skutków ryzyka – samodzielnie lub poprzez mobilizowanie innych osób (społeczeństwa) do wspólnych działań.
Obok postaw wskazanych przez Giddensa, chcę wyróżnić jeszcze inne trzy dodatkowe ich typy:
  • Bezsilna rezygnacja – czyli brak zainteresowania przyszłością, niezdolność do podjęcia działania wobec domniemanego ryzyka, bierne poddanie się rozwojowi sytuacji („co będzie, to będzie”):
  • Manifestacyjne zanegowanie – ostentacyjne eksponowanie siebie na czynniki ryzyka, jawne realizowanie zachowań ryzykownych dla ukazania własnej niewiary w eksperckie tezy o ryzyku lub dla zamanifestowania akceptacji innych wartości niż przestrzeganie reżimów bezpieczeństwa;
  • Niemoralny pragmatyzm – to cyniczne wykorzystanie niewiedzy, lęku lub bezsilności osób znajdujących się w sytuacji ryzyka, dokonywane pod hasłem zapewnienia im ochrony, motywowane głównie chęcią osiągnięcia własnych korzyści.
Postawy wobec ryzyka prezentowane przez zwykłych ludzi są zazwyczaj bardziej złożone niż te przywołane powyżej. Bywają też trudne do zrozumienia, a czasem i do zaakceptowania przez ekspertów. Zwykli ludzie kierują się własną racjonalnością, na ogół diametralnie odmienną od tego, co eksperci uznają za racjonalne. Często ich przekonania, wartości i postawy leżące u podstaw owej „potocznej racjonalności” okazują się też wzajemnie sprzeczne lub choćby trudne do uzgodnienia na gruncie logiki przyjmowanej przez ekspertów.

Dobrym i dość wszechstronnie rozpoznanym przykładem ilustrującym powyższe kwestie może być stosunek społeczeństwa do ryzyka związanego z paleniem tytoniu. Dorośli Polacy prawie powszechnie uważają, że palenie jest jednym z najważniejszych czynników zagrażających zdrowiu ogółu rodaków, że jest to problem rozpowszechniony oraz groźny, ale rzadko są przekonani o potrzebie podjęcia pilnych działań dla jego rozwiązania. Masowo popierają projekty wprowadzenia zakazów palenia w miejscach publicznych dla ochrony zdrowia niepalących, a jednocześnie powszechnie sądzą, że jest dużo przesady w tym, co mówi się o szkodliwości palenia. Co druga osoba podziela przekonanie, że nie wiadomo w co wierzyć, bo eksperci mają odmienne opinie na temat czynników kształtujących stan zdrowia. Respondenci w badaniach często wyrażają opinię, że eksperci w swoich wypowiedziach kierują się bardziej własnymi korzyściami biznesowymi, niż dobrem i zdrowiem odbiorców ich przekazów. Z kolei osoby palące tłumaczą swoje zachowania głównie czerpaną z nich przyjemnością, sposobem na redukcję stresu oraz przyzwyczajeniem i nie są skłonne rezygnować z tych wartości czy doznań w imię przesadnych, ich zdaniem, tez o ryzyku i niepewnych sugestii, że rezygnując z palenia zachowają zdrowie. Eksponują także wiele innych korzystnych funkcji społecznych jakie, ich zdaniem, wypełnia palenie (m.in. możliwości łatwiejszego nawiązania lub podtrzymania kontaktów towarzyskich, niwelowanie dystansów społecznych). Ewentualny dysonans w swych przekonaniach (palenie szkodzi versus pełni pozytywne funkcje) redukują m.in. pocieszając się, że mają odporność wyższą od przeciętnego człowieka i w ich sytuacji ryzyko jest nieznaczne, że przecież są inne znacznie poważniejsze zagrożenia niż palenie tytoniu, etc.

Podobne przekonania, choć nie tak wszechstronnie rozpoznane, zostały zidentyfikowane w nowych badaniach CBOS (2010) odnośnie postrzegania ryzyka związanego ze zmianami klimatycznymi. Poniższy rysunek (rys. 1) przedstawia dane z tych badań (przeprowadzonych w reprezentacji dorosłych Polaków), ukazujące rozpowszechnienie niektórych przekonań potencjalnie usprawiedliwiających bierne postawy wobec ryzyka klimatycznego. Przedstawione opinie są również odzwierciedleniem różnych elementów wyróżnionych wcześniej siedmiu typów postaw wobec podwyższonego ryzyka.



Rys. 1. Przekonania Polaków związane ze zmianami klimatu.
Źródło: Polacy o stanie środowiska i zmianach klimatu. Komunikat z badań. CBOS. Warszawa, styczeń 2010



Wspomniane badanie ujawniło też rozkład w społeczeństwie poglądów na temat ryzyka wynikającego ze zmian klimatycznych (rys. 2).

Rys. 2. Opinie Polaków na temat zmian klimatu.
Źródło: Polacy o stanie środowiska i zmianach klimatu. Komunikat z badań. CBOS. Warszawa, styczeń 2010








Komentując przedstawione wyniki warto zwrócić uwagę na polaryzację opinii społeczeństwa – tyle samo osób nie widzi zagrożenia w zmianach klimatycznych, co traktuje je jako jedno z największych zagrożeń. Ponadto należy odnotować, że zdecydowana większość (blisko 70%) raczej nie postrzega tych zmian w kategoriach wysokiego ryzyka.

Na zakończenie trzeba odnotować, że brakuje pogłębionych badań, w oparciu o które można byłoby bardziej precyzyjnie charakteryzować postawy Polaków wobec zmian klimatycznych i związanego z tym ryzyka zdrowotnego. Idzie tu zarówno o postawy przejawiane przez poszczególne osoby, jak również o takie, które przejawiają się w zbiorowych działaniach podejmowanych przez całe grupy społeczne.


Literatura:

  • Beck U. (2004). Społeczeństwo ryzyka. W drodze do innej nowoczesności. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe Scholar.
  • CBOS (2010). Polacy o stanie środowiska i zmianach klimatu. Komunikat z badań BS/1/2010. (opr. M. Felisiak). Warszawa, styczeń 2010. Dostęp online (dn. 6. 09. 2010): http://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2010/K_001_10.PDF
  • Giddens A. (2004). Socjologia. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN


Krzysztof Puchalski
Krajowe Centrum Promocji Zdrowia w Miejscu Pracy
Instytut Medycyny Pracy im. prof. J. Nofera w Łodzi